Konsekwencją niespłacania rat kredytowych i innych należności jest przysyłanie nam przez bank do domu monitów, a w dłuższej perspektywie komornika. Mamy więc to, na co zapracowaliśmy. W przypadku naszej czytelniczki sprawa nie była jednak taka oczywista, bo osobą, która zalegała z płatnościami, był poprzedni właściciel mieszkania. W banku okazało się, że nie ma ona możliwości zmienić adresu wymeldowanej już osoby, czego efektem były częste wizyty komornika.Zobacz cały artykuł w serwisie gospodarka.gazeta.pl »